Home Elektryczne serce - mam rozrusznik Objawy Zaburzenia lękowe i depresyjne po implantacji urządzeń wszczepialnych – część 1.

Zaburzenia lękowe i depresyjne po implantacji urządzeń wszczepialnych – część 1.

Pani profesor Susan Pederson to osoba znana szerzej w psychologii ze względu na badania dotyczące związku osobowości typu D z chorobami sercowo-naczyniowymi.

Tym razem Pani Profesor przyjrzała się pacjentom, którym implantowano kardiowerter/defibrylator. Do analizy danych wykorzystano informacje zawarte w wieloośrodkowym rejestrze DEFIB-WOMEN obejmującym wszystkich pacjentów, którym między czerwcem 2010 roku a kwietniem 2013 roku implantowano po raz pierwszy kardiowerter/defibrylator. Analiza objęła ostatecznie 1040 pacjentów, którzy tuż po zabiegu oraz w czasie 3 6, 12 i 24 miesięcy po nim wypełniali kwestionariusze dotyczące nie tylko jakości życia, ale także zaburzeń lękowych i depresji. Proszę nie kierować się nazwą tego rejestru – wcale nie obejmował tylko kobiet, ale także mężczyzn, gdyż jednym z jego celów było pokazanie różnic międzypłciowych. Trochę paradoksem w kontekście nazwy rejestru jest, że spośród pacjentów nim objętych 19% stanowiły kobiety.

W okresie 24 miesięcy odnotowano łącznie 14.5% nowych przypadków zaburzeń lękowych oraz 11.3% przypadków zaburzeń depresyjnych. Okazało się, że im starszy wiek tym ryzyko nowych zaburzeń lękowych było niższe. Tymczasem osobowość typu D zwiększała to ryzyko ponad 2.5 razy.

W przypadku depresji zdiagnozowanej po raz pierwszy, podobnie im był wyższy wiek pacjentki, tym ryzyko depresji było niższe, a osobowość typu D zwiększała to ryzyko 2.5 razy.

Generalnie przyglądając się wynikom badań prof. Pedersen zauważa, że to osoby młode, z osobowością typu D oraz mniej aktywne, są bardziej narażone na zaburzenia lękowe i zaburzenia depresyjne.

Okazuje się, co wiemy z resztą z poprzednich badań, że pacjenci często obawiają się następstw implantacji ICD w tym wyładowań urządzenia, a screening w kierunku osobowości typu D, szczególnie wśród osób młodych powinien stać się standardem, tym bardziej, że pacjenci z osobowością D mimo doświadczania negatywnych emocji niechętnie się nimi dzielą. Wyniki analizy pokazują też, że poziom wykształcenia, klasa czynnościowa NYHA czy to czy jest się zatrudnionym czy nie, nie ma żadnej korelacji z ryzykiem pojawienia się zaburzeń depresyjnych lub lękowych. Co ciekawe ochronnego wpływu nie ma to czy jest się w stałym związku – przeciwnie, zwiększa to ryzyko zaburzeń lękowych i depresyjnych.

Z tych obserwacji wynika też kilka postulatów; poza koniecznością prowadzenia screeningu zwłaszcza wśród osób młodszych, należy zastanowić się nad skutecznymi formami wspierania tych pacjentów, które z jednej strony pełniłyby rolę profilaktyczną, a z drugiej strony pozwalałyby na zdalne wspieranie pacjentów z grupy ryzyka i wspieranie ich w momencie rodzącego się kryzysu.

Pozostaje oczywiście jeszcze wiele pytań, na które trudno znaleźć odpowiedzi zwłaszcza, że mówimy o delikatnej i niekoniecznie tak łatwo mierzalnej materii jaką jest zdrowie psychiczne i szeroko rozumiany dobrostan psychiczny.

Każdy pacjent reaguje inaczej na konieczność implantacji urządzenia wysokoenergetycznego i sam zabieg, jak i z resztą sytuacja kliniczna, która do tego zmusza, same w sobie stanowią duże wyzwanie dla pacjentów. Na etapie przygotowania pacjenta do zabiegu istotne jest wyjaśnienie wskazań do zbiegu oraz jego sensu, jak i przekonanie o charakterze choroby, która powoduje, że implantacja urządzenia jest konieczna. Niestety nie potrafimy dziś jeszcze w pełni kontrolować wielu chorób, ani odwracać ich przebiegu, natomiast mamy możliwości (taką jest właśnie implantacja kardiowertera/defibrylatora) monitorowania pacjenta i reagowania, de facto ratowania życia pacjenta, w sytuacji zagrażających życiu zaburzeń rytu serca. I to jest ważny aspekt – z jednej strony nieprzewidywalność takiej sytuacji to fatalny dyskomfort, z drugiej musimy spojrzeć na to jak na niesamowite narzędzie jakie mamy do dyspozycji w ratowaniu i przedłużaniu życia ludzkiego, jakiego nie było jeszcze tak niedawno. Powinniśmy zatem skupić się na tym, co jest tu i teraz. Wielu pacjentów bowiem próbuje wciąż roztrząsać dlaczego stało się tak a nie inaczej, dlaczego są chorzy itp. To myślenie choć oczywiście zupełnie zrozumiałe, jest zupełnie niepotrzebne, bo poza dużą dawką emocji nie niesie ze sobą nic pozytywnego. To, że sytuacja jest taka a nie inna, że są wskazania do implantacji ICD jest już nieodwołalne. Żadne zaklęcia, żadne zabiegi tego nie zmienią – trzeba skupić się na tym, co można zrobić tu i teraz. I tak się dzieje w zdecydowanej większości przypadków pacjentów, ale ten moment załamania, zwątpienia, lęku i oporu, chęci szukania wszelkich sposobów na cofnięcie, odwrócenie sytuacji może się zdarzyć każdemu pacjentowi – i to jest normalne. Trzeba tylko o tym rozmawiać i kiedy te emocje się pojawią dać sobie czas. Taki zabieg, pamiętajmy, to duża zmiana w życiu, często zmiana pojawiająca się nagle, bez uprzedzenia i te reakcje, o których pisaliśmy są naprawdę naturalne. Ale czas oraz próby racjonalnego, chłodnego racjonalnego zrozumienia sytuacji, to najlepsze lekarstwo. Oczywiście części pacjentów to nie wystarczy, i to także jest zrozumiałe, ale nie może to dla nich być powodem do załamania linii życia – to musi być sygnał dla nich samych jak i dla ich otoczenia, że konieczne jest wsparcie psychologiczne a czasem i psychiatryczne. I o tym nie wolno zapominać, ani się tego wstydzić.

Pokaż więcej powiązanych artykułów

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Sprawdź także

Seks po implantacji ICD

Seks to ważna część naszego życia. No i zaczniemy ten wpis od nie ma co ukrywać danych, kt…