Home Wiadomości Serce mężczyzny – czy naprawdę bije inaczej?

Serce mężczyzny – czy naprawdę bije inaczej?

Trzydziesty dzień września to w kalendarzu Dzień Chłopaka. I chociaż jest obchodzony zdecydowanie mniej hucznie niż Dzień Kobiet, to myślę, że warto z jego okazji spojrzeć na męskie serce. I to nie w przenośni, ale dosłownie – bowiem wbrew wielu przekonaniom narząd ten wcale nie funkcjonuje identycznie jak u kobiet. Męskie serce różni się bowiem od żeńskiego nie tylko rozmiarem, lecz także reakcją na stres, wysiłek czy podatność na niektóre choroby.

Większe, ale czy silniejsze?

Serce mężczyzny jest statystycznie większe – zarówno pod względem masy, jak i objętości komór – średnia masa serca u dorosłego mężczyzny wynosi około 280-340 g, natomiast u kobiety 230-280 g. Ma to oczywiście związek ze statystycznie wyższym wzrostem, wyższą średnią masą ciała oraz innym profilem hormonalnym. Zgodnie z zasadami fizyki większe (ale w granicach zdrowia) serce może pompować krew z nieco większą siłą, ale wcale nie oznacza to, że jest bardziej odporne. Jak pisałem w jednym z poprzednich wpisów – zbyt duża masa mięśnia sercowego czy jego „rozstrzeń”, czyli powiększenie, mogą świadczyć o patologiach, wynikających zarówno z nadmiernego przeciążenia (na które serce zazwyczaj reaguje przerostem i zwiększeniem masy), jak i rozwijającej się niewydolności (gdy ulega ono poszerzeniu, aby skompensować jego słabszą siłę).

Hormony a serce

Zasady gospodarki hormonalnej są zagadnieniem wypełniającym setki stron podręczników medycyny, a różnice między płciami w kontekście układu hormonalnego to tematy dziesiątek sesji na konferencjach naukowych. Niemniej jednak, trzeba podkreślić, że produkowany w nadnerczach (oraz u mężczyzn w jądrach) testosteron ma duży wpływ na układ sercowo-naczyniowy. Ma bowiem kolosalny wpływ na gospodarkę lipidową i ciśnienie krwi – w większych niż fizjologiczne ilościach zwiększa stężenie cholesterolu LDL („złego”) i obniża HDL (dawniej określanego jako tzw. „dobry cholesterol”, coraz więcej jednak dowodów na to, iż wcale nie ma on korzystnego wpływu na układ sercowy). Większe stężenie cholesterolu to większe ryzyko rozwoju miażdżycy i tworzenia blaszek miażdżycowych w naczyniach, w tym wieńcowych. Dodatkowo może powodować umiarkowany wzrost ciśnienia tętniczego poprzez zwiększenie objętości krwi i aktywację układu renina–angiotensyna–aldosteron. Częściowo tłumaczy to, dlaczego mężczyźni wcześniej niż kobiety zapadają na chorobę wieńcową. Jest to również jeden z powodów, dla których długotrwałe stosowanie preparatów testosteronowych (np. dla szybszego zbudowania masy mięśniowej) nie jest zdrowe. U kobiet protekcyjną rolę odgrywają estrogeny, które poprawiają elastyczność naczyń i korzystnie wpływają na profil lipidowy. Różnice te stają się szczególnie widoczne w statystykach: zawał serca u mężczyzn występuje średnio o 7–10 lat wcześniej niż u kobiet, u których po okresie menopauzy protekcyjny wpływ estrogenów ulega zniwelowaniu. Pozostając w stereotypowo „męskiej” tematyce – serce mężczyzny trochę jak silnik sportowego samochodu – szybciej się rozpędza, niejednokrotnie osiąga wyższe obroty, ale też często znacznie wcześniej wymaga naprawy.

Stres – wróg czy sprzymierzeniec?

Reakcja stresowa w domyśle została stworzona przez naturę jako fizjologiczny mechanizm obronny – w stresie rośnie ciśnienie tętnicze, zwiększa się kurczliwość serca, dochodzi do wyrzutu glukozy do krwiobiegu – wszystko po to, aby móc np. stawić czoła niebezpieczeństwu. Niestety, coraz częściej w codzienności XXI wieku dochodzi do przewlekłej ekspozycji na stres – lista stresorów, z którymi ludzkość dawniej nie miała w żaden sposób do czynienia, jest coraz dłuższa – od zanieczyszczeń powietrza, poprzez hałas, zaburzenia snu, na niejednokrotnie niebezpiecznej i stresującej pracy kończąc. Co również istotne, długofalowo wszystkie te sytuacje bardzo sprzyjają rozwojowi nadciśnienia tętniczego i przedwczesnej choroby wieńcowej. Badania prowadzone przez lekarzy z III Katedry i Kliniki, w której mam przyjemność pracować, wykazały, że pogorszenie jakości powietrza jest czasowo powiązane z większym ryzykiem zawału serca i zgonu! Dlatego też tak ważna jest jakość powietrza i to, czym opalane są nasze domy i mieszkania. W kontekście różnic między mężczyznami i kobietami również nieprzypadkowo to właśnie u mężczyzn dodatkowe, nagłe zdarzenia stresowe (np. intensywny wysiłek, silne emocje, a nawet oglądanie meczu ulubionej drużyny) częściej wywołują ostry zespół wieńcowy – podczas Mistrzostw Świata w piłce nożnej w 2006 roku w Niemczech w dniach, w których mecze grała niemiecka drużyna narodowa, ryzyko ostrych przyjęć z przyczyn sercowych było ponad 3-krotnie większe u mężczyzn i około 1,8 razy większe u kobiet, niż w analogicznym czasie w innych okresach. Pokazuje to, jak wielkie znaczenie ma ostrożne podejście do potencjalnie stresujących sytuacji właśnie u mężczyzn – szczególnie, np. gdy oglądaniu wydarzeń sportowych towarzyszą inne, niekoniecznie prozdrowotne zachowania (takie jak palenie tytoniu, spożycie alkoholu oraz zazwyczaj – niezdrowej żywności).

Statystyki chorób serca u mężczyzn – na co zwrócić uwagę:
Nie sposób jest opisać wszystkie różnice między mężczyznami a kobietami w kontekście ryzyka i mechanizmów prowadzących do rozwoju chorób serca i naczyń. Niemniej jednak, skoro istnieje ich tak dużo, to jak przekładają się na rzeczywiste zachorowania?

  • Choroba wieńcowa i zawał serca – pojawiają się średnio dekadę wcześniej niż u kobiet (co opisywałem powyżej).
  • Niewydolność serca – częściej niż u kobiet występuje tzw. niewydolność z obniżoną funkcją skurczową, tj. wynikająca z osłabienia siły skurczu komór serca.
  • Nagła śmierć sercowa – dwukrotnie częstsza u mężczyzn w wieku średnim.
  • Migotanie przedsionków – co prawda ryzyko rośnie z wiekiem u obu płci, ale mężczyźni mają większe prawdopodobieństwo jego wystąpienia już po 50. roku życia.

Co chroni serce mężczyzny?

Choć statystyki mogą brzmieć groźnie, trzeba powiedzieć wprost – najtrudniejszy jest jak zawsze pierwszy krok, a nic nie jest tak skuteczne jak profilaktyka. Pierwszym krokiem powinna być chęć zweryfikowania swojego stanu zdrowia, zanim będzie na to zbyt późno. Polska jest jednym z krajów o najniższej zgłaszalności na programy profilaktyczne – jest to o tyle niekorzystne, że na wczesnym etapie choroby serca i naczyń można leczyć, a nawet (jak w przypadku miażdżycy z wykorzystaniem nowoczesnych leków) hamować, czy wręcz cofać. A co w drugiej kolejności? Regularna aktywność fizyczna (zalecenia mówią wprost – minimum 150 minut, tj. 2,5h umiarkowanego wysiłku fizycznego w ciągu tygodnia) – co ważne, powinien to być wysiłek inny niż praca fizyczna! Co jeszcze? Kontrola masy ciała, ciśnienia i cholesterolu, a także ograniczenie alkoholu i rzucenie palenia – to najprostsze sposoby, by serce pracowało długo i bezawaryjnie. Warto też pamiętać, że mężczyźni rzadziej i później niż kobiety zgłaszają się do lekarza – szybka reakcja na pierwsze objawy (ból w klatce piersiowej, duszność, kołatania serca) niejednokrotnie pozwoliła uratować życie osobie w stanie jego zagrożenia.


Autor: dr n. med. Maciej Dyrbuś  

Pokaż więcej powiązanych artykułów

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Sprawdź także

Radioterapia a rozrusznik serca – dlaczego nowoczesne leczenie onkologiczne jest bezpieczne także dla pacjentów kardiologicznych

Jeszcze kilkanaście lat temu obecność rozrusznika serca lub kardiowertera-defibrylatora u …