Home Bez kategorii Święty Gral i aspiryna

Święty Gral i aspiryna

W przeszłości kilka razy poruszaliśmy na łamach Akademii Pacjenta kwestię stosowania aspiryny w profilaktyce pierwotnej. Byłoby świetnie gdyby stosowanie jednego leku mogło oszczędzić nam kłopotów, ale czy tak jest na pewno?

Zanim przejdę do tego co wiemy o skuteczności aspiryny w zapobieganiu zawałom serca chciałbym zwrócić uwagę Czytelników na zjawisko „poszukiwania świętego Grala”, zarówno przez pacjentów jak i lekarzy. Pracując już prawie dwie dekady stykam się z tym zjawiskiem obserwując różne jego odsłony, intensywności, choć oczywiście nie były one same w sobie niczym nadzwyczajnym w tym czasie – każdy okres w historii, na miarę swojej wiedzy, miał swoje medyczne „święte Grale”. Chodzi o pojawiające się nowe odkrycia, wyniki badań, pokazujące że oto określona substancja jest niesamowicie skuteczna. I zaczyna się, w sposób naturalny prowadzenie bardziej szczegółowych badań, które mają dowieść skuteczności tej substancji w danym obszarze. Problem polega na tym, że często te pierwsze doniesienia opierają się na dużych badaniach klinicznych przez co obarczone są sporym błędem; ze względu na swoje wyniki są głośne w mediach (to przykuwa uwagę jeśli wrzuci się tekst pt. substancja X cofa miażdżycę albo substancja Y zmniejsza ryzyko zawału albo substancja Z we krwi pozwala na przewidzenie udaru mózgu); do tego wszystkiego dochodzi fakt, że poruszamy się w obrębie delikatnej materii jaką jest zdrowie ludzi, często ich życie i to w kontekście nie pozbawionej osiągnięć medycyny XX i XXI wieku, która jednak nie jest ani omnipotentna, ani zero-jedynkowa. Jakże łatwo w takich okolicznościach o poddanie się przygnębieniu, o poczucie bezradności, bezsilności; o taką zmianę w umiejętności obiektywnej oceny rzeczywistości, która prowadzi do tego, że poddamy się iluzji i złudzeniu, iż oto pojawił się na horyzoncie święty Gral, ta właściwa, jedyna rzecz, która zupełnie zmienia wszystko jeśli chodzi o leczenie. To silny psychologiczny mechanizm, związany z potrzebą rozumienia świata i kontrolowania tego ci się dzieje dookoła nas.

No i wykorzystują to czasem sprzedawcy „zdrowia” a nasi pacjenci zwracają uwagę na ten jeden czynnik, na ten jeden lek czy element diety, zupełnie pomijając inne sprawy. Naprawdę często zdarza się, że prowadzimy w poradni dyskusje z pacjentami np. na temat substancji „X”, i pacjent naprawdę skupia się na tym temacie bardzo mocno, gdy tymczasem zupełnie pomijane są przez pacjenta palenie tytoniu, regularne przyjmowanie innych leków czy dieta. W takiej sytuacji bez względu na to jaka by to nie była substancja „X” nie zapominajcie, że leczenie choroby przewlekłej zawsze obejmuje modyfikację i kontrolę wielu czynników; i dopiero to pomaga osiągnąć sukces.

No ale wróćmy do świętego Grala jakim stała się swego czasu aspiryna.

Niedawno opublikowano wyniki badania będącego metaanalizą kilkunastu badań. Ich przedmiotem była ocena właśnie aspiryny stosowanej u osób bez rozpoznanej choroby sercowo-naczyniowej (czyli w profilaktyce pierwotnej zawału serca, udaru mózgu). I cóż takiego okazało się? Owszem, obserwowane względne ryzyko zmniejszenia występowania zawału serca nie zakończonego zgonem, jednak efekty uboczne pod postacią powikłań krwotocznych (głównie krwawienia do przewodu pokarmowego), wielokrotnie przewyższały tę korzyść. Okazało się ponadto, że u pacjentów stosujących w profilaktyce pierwotnej statyny, ten ochronny efekt związany ze statyną był zdecydowanie mniejszy.

Metaanaliza wykazała, że aspiryna zarówno w monoterapii bądź w połączeniu ze statyną, wykazywała swój efekt ochronny w różnym stopniu zależnie od całkowitego ryzyka sercowo-naczyniowego, przy czym bez względu na ten wyjściowy poziom ryzyka, w każdej grupie ryzyko powikłań krwotocznych było wyższe. Co ważne, aspiryna w monoterapii ani w połączeniu ze statynami, nie wpływała na ryzyko wystąpienia innych zdarzeń sercowo-naczyniowych jak udary mózgu, całkowitą śmiertelność czy śmiertelność sercowo-naczyniową. Wcale nie zmniejszała ryzyka wystąpienia udaru mózgu nie zakończonego zgonem, natomiast zwiększała ryzyko krwawienia domózgowego o 32%, a ryzyko krwawień do przewodu pokarmowego o 51%,

Oczywiście rola aspiryny w tzw. profilaktyce wtórnej np. u pacjentów po zawale serca, po udarze mózgu, z miażdżycą tętnic szyjnych jest bezsprzeczna. Natomiast wygląda na to, że aspiryna nie może być świętym Gralem profilaktyki zawałów serca, ani tym bardziej udarów mózgu, w populacji osób zdrowych. Piszę o tym gdyż ostatnimi laty zbyt często stykam się w poradni kardiologicznej z pacjentami nawet czterdziestokilkuletnimi, którzy upierają się przy stosowaniu aspiryny właśnie w celu zapobiegania zawałom serca czy udarom mózgu. I robią to nie przejmując się wysokim poziomem cholesterolu LDL, ani tym, że palą.

Kochani, bądźcie ostrożni. Zdrowie stało się i będzie towarem, a Wy konsumentami. I nie ma co się obrażać na rzeczywistość – ona tak po prostu wygląda. Nie słuchajcie także proszę proroków cyfrowych katedr, którzy szumnie opowiadają o tym jak to medycyna XXI wieku zajmuje się tylko objawami, a nie leczy przyczyn, albo generalnie kwestionuje możliwość wycofywania się chorób lub ich objawów. Po prostu rzeczywistość kliniczna jest szalenie złożona i wymaga decyzji na poziomie indywidualnym. Zachęcam ilekroć to możliwe do rozmów z lekarzami, szukanie informacji na takich portalach jak nasz i przede wszystkim unikania oddawaniu się poszukiwaniom świętych Grali. Nie tędy droga.

Pokaż więcej powiązanych artykułów

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Sprawdź także

Triglicerydy – czy mamy je „leczyć”

Przyczynkiem do wpisu na ten temat jest jedna z wizyt z ostatniego tygodnia. Młody człowie…