Home Wiadomości Czy wiecie, że znikły piramidy?

Czy wiecie, że znikły piramidy?

Tak się zazwyczaj składa, że po różnych świętach i długich weekendach dostaję mnóstwo telefonów od znajomych, jak się poważnie zająć swoim zdrowiem po dniach szaleństw żywieniowych. Czy zjadanie siedmiu jajek dziennie jest zdrowe? Ile plastrów karkówki z grilla nie zaszkodzi tętnicom? Czy ciastka z lukrem są gorsze od tych posypanych cukrem pudrem?

Od epizodycznych szaleństw żywieniowych zazwyczaj nikt od razu nie traci życia. No chyba że ktoś prezentuje silne objawy alergiczne po zjedzeniu składnika, który jest dla tej osoby wyjątkowo uczulający. No, ale nikt nie umiera tuż po zjedzeniu pysznej, tłuściutkiej golonki (dla kogo pyszna to pyszna, dla wegetarian niekoniecznie).

Co jest największym problemem w kwestii żywienia?

Nasze codzienne nawyki. To tak jak z bałaganem w pomieszczeniu. Jeśli rzucisz w kąt jedną gazetę, zostawisz dwie filiżanki po kawie, łatwo na nowo wprowadzić ład. Ale wyobraź sobie setki porozrzucanych gazet, książek, filiżanek, o różnych elementach garderoby nawet nie wspominam i tonach kurzu również. Bałagan da się zauważyć gołym okiem, a posprzątanie tego proste nie jest. Czasem nie da się uprać poplamionego kawą i sokami dywanu. Destrukcja się dokonała.

Podobnie z naszym organizmem. Na niektóre choroby pracujemy latami. Miażdżyca tętnic to dobry przykład. Utrzymując porządek w tętnicach, czyli m.in. dbając o przyzwoity sposób żywienia, minimalizujemy ryzyko przebudowy tętnic prowadzącej do ich zwężenia. A konsekwencje zwężenia tętnic i pękających blaszek miażdżycowych są mało przyjemne: udar mózgu, zawał serca, niedokrwienie kończyn – czasem zakończone nawet amputacją.

O co chodzi z tymi piramidami?

Przez wiele lat zalecenia odnośnie sposobu żywienia prezentowane były przez naukowców w formie piramidy żywieniowej. Może pamiętacie obrazki piramid z podręczników szkolnych. Kilka lat temu wprowadzono pewną modyfikację i u podstawy piramidy umieszczono symbole aktywności fizycznej, czyli fundamentu zdrowia. Na szczycie piramidy znajdowały się te produkty, których powinno się unikać, albo ewentualnie spożywać w bardzo niewielkich ilościach, aby zachować zdrowie. Idea była dobra, ale okazało się, że wiele osób te zalecenia rozumiało opatrznie, czyli to co umieszczono na szczycie było uznawane za najważniejsze dla zdrowia. Niestety.

Aby uprościć temat zdecydowano, że znacznie lepszym pomysłem jest prezentowanie sposobu żywienia w postaci talerza. W Polsce na stronach NIZP-PZH można zapoznać się z aktualnymi zaleceniami żywieniowymi i na pewno bez problemu uda Wam się znaleźć talerz żywieniowy: https://ncez.pzh.gov.pl/abc-zywienia/talerz-zdrowego-zywienia/.

Naukowcy z Uniwersytetu Harvarda w USA nawet zastrzegli swój znak zdrowego talerza. Na przykładzie talerza znacznie łatwiej pokazuje się, o co chodzi w prawidłowym odżywianiu. 

Co powinno się znaleźć na zdrowym talerzu?

  • Talerz dzielimy na dwie połowy. Pierwsza połowa to warzywa i owoce, ale przewagę powinny mieć warzywa, najlepiej w proporcji: 2/3 warzywa, 1/3 owoce. 
  • Drugą połowę powinno się podzielić również na dwie części – jedną z nich powinny zajmować produkty pełnoziarniste, czyli kasze, makarony z mąki z pełnego przemiału, płatki pełnoziarniste, pieczywo pełnoziarniste, a drugą połówkę, czyli ćwiartkę talerza: ryby (tłuste z cennymi kwasami omega-3) i mięso (im mniej tłuste tym lepiej), nabiał, orzechy. 

Naukowcy z Uniwersytetu Harvarda obok talerza ustawili karafkę z oliwą (o drogocennej oliwie napisałam specjalny post na fanpage Serce w dobrym stylu) oraz szklankę z wodą, a na dodatek bardzo wyraźnie podkreślono graficznie, że dla zdrowia konieczny jest ruch. Ruch i nawodnienie organizmu to podstawa. Ale nawodnienie to nie tylko woda. Herbata, kawa to zdrowe napoje. Idealnie byłoby pić je bez cukru. Zielona herbata to źródło drogocennych przeciwmiażdżycowych i antynowotworowych polifenoli. Kawa też uznana została za czynnik ochronny dla zdrowia.

Jako zwolenniczka nowych technologii do tego talerza dołożyłabym znaczek symbolizujący badanie żywności, bo jakość produktów ma podstawowe znaczenie. Oliwa oliwie nie jest równa. Ta z pierwszego tłoczenia ma najwięcej drogocennych dla zdrowia związków. No i oczywiście ryby. Temat rzeka – nomen omen. Wiemy, że zawierają ważne kwasy omega-3 i są po prostu bardzo dobre. Smakoszy ryb nie trzeba zmuszać do ich konsumpcji, Ale kto z nas nie chciałby spożywać tego daru natury w formie pozbawionej dioksyn, pestycydów i metali ciężkich? Jeśli techniki badania żywności rozpowszechnią się na tyle, że będzie można żywność zakupioną na swoje potrzeby badać w specjalnych punktach i to jeszcze bezpłatnie, nieuczciwi producenci w naturalny sposób znikną z rynku. Dla zdrowia każdego z nas – bezcenne! 

Tymczasem zachęcam Was do komponowania swoich własnych talerzy dla zdrowia zgodnie z upodobaniami i gustami, ale korzystając z proporcji sugerowanych przez specjalistów od żywienia. Ich rekomendacje wynikają z dużych badań populacyjnych, nie są brane z sufitu. I proszę nie wciskajcie nikomu na siłę tych warzyw, których nie znoszą. Żadne dobre nawyki nie biorą się z przymusu. Dbanie o zdrowie nie może odbierać radości życia! 

Przed nami najlepsze miesiące do komponowania kolorowych talerzy, pełnych zdrowia i opcja zjadania ich w fantastycznych plenerach. Śniadanie na trawie? Bardzo proszę! Świeże powietrze, widok pięknej roślinności to dodatkowy plus dla zdrowia.

Pokaż więcej powiązanych artykułów

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Sprawdź także

Skąd się wzięła foodomika

Autor: Anna Słowikowska Teoretycznie wszyscy wiemy, że zdrowe żywienie jest bardzo ko…