Home Wiadomości Polska, Ukraina, Rosja, wojna – dbajmy o siebie

Polska, Ukraina, Rosja, wojna – dbajmy o siebie

Kochani Pacjenci. Ostatnie dni to świat, który był do tej pory daleko od nas, na ekranach telewizorów, komputerów. Angażowaliśmy się jako społeczeństwo w pomoc w wielu obszarach świata jednak tak psychicznie, emocjonalnie, ten świat był daleko od nas. I nagle, z dnia na dzień, staliśmy się Państwem frontowym. U naszych sąsiadów toczy się wojna a bezsensowna, okrutna śmierć stały się codziennością. Obrazy, które widzimy w mediach, siłą rzeczy przejmują. Zwłaszcza te dzieci….

Ale napięcie towarzyszyło nam już wcześniej. Pamiętam, jak mniej więcej tydzień przed inwazją pacjent leżący na stole zabiegowym, w trakcie zabiegu koronarografii zapytał się mnie „Jak pan sądzi: będzie wolna?”. Przyznam, że zmroziło mnie to. Nie dlatego, że sam nie zadawałem sobie tego pytania, ale dlatego, że nigdy wcześniej pacjent nie zapytał mnie o taką w rzecz w trakcie wykonywania zabiegu. Rozmawialiśmy o rodzinach, o życiu, o strachu przed umieraniem, o pogodzie i lekach i tysiącu innych sprawach, ale nigdy … o tym, czy za chwilę u naszego sąsiada wybuchnie wojna.

Od 24 lutego dużo się wydarzyło i dzieje się wiele rzeczy. Szybko, w pośpiechu, spontanicznie, oddolnie, kosztem zaangażowania pewnie już milionów ludzi, w dużym napięciu i emocjach. Wśród tych, którzy pomagają są nasi pacjenci, jesteście Państwo – ci, dla których od lat tworzymy tu te treści chcąc Was wspierać w mądrym podejmowaniu decyzji dotyczących Waszego zdrowia.

Dlatego też postanowiłem napisać dla Was kilka słów – ale nie otuchy, pocieszenia, czy prognoz – nie jesteśmy od tego i nie znamy się na tym. Kilka słów o tym jak przetrwać ten emocjonalnie trudny okres, jak pomagać innym tak, aby samemu się nie spalić.

  1. Emocje. Łatwo powiedzieć „Nie ulegaj emocjom”. Tak; bardzo łatwo. Ale trudno im w takich chwilach nie ulegać. Koniecznie natomiast pytajmy siebie – na ile to co czuję, to co robię, wynika z emocji? Emocje mają swoje komponenty fizjologiczne – każdej emocji, zwłaszcza silnej, negatywnej towarzyszy wzrost poziomu hormonów stresu i co za tym idzie przyspieszenie akcji serca, wzrost ciśnienia tętniczego. To nie jest dobre dla naszych pacjentów kardiologicznych! Emocje, jak mówi się potocznie, potrafią nas nakręcić do działania, ale niestety sprawiają, że tracimy jasność myślenia, podejmujemy pochopne, błędne decyzje i wreszcie wyczerpują nas energetycznie, gdyż angażują olbrzymie zasoby naszego ciała. Dlatego zwłaszcza teraz należy uczyć się mówić sobie: „STOP”. Mówmy do siebie: „Spokojnie”, „Trzeba się uspokoić”, „Dobrze – emocje na bok”. Koniecznie też trzeba przerywać mechanizm napędzania naszego ciała przez emocje. Stań na chwilę z boku, weź głęboki oddech, albo połóż się, albo weź drzemkę. Dla naszych pacjentów najlepszym rozwiązaniem jest spokojne oddychanie. Jest to trudne; jest to naprawdę trudne, aby w czasach niepokoju takiej skali zdobyć się na to, aby na chwilę znaleźć czas, wyłączyć myślenie i po prostu zacząć spokojnie oddychać. Ale naprawdę trzeba – po nasze ciała działają teraz jak po przysłowiowym „zastrzyku adrenaliny”, który za chwilę przestanie działać. A to co po nim przyjdzie to fizyczne i emocjonalne wyczerpanie.
  2. Wyłącz TV i wyłącz myślenie – strawestujmy znane wszystkim powiedzenie. Tak musimy wyłączyć to i to. Musimy na chwilę wyłączyć samonapędzające się myśli, lęki, strachy, wstrząsające obrazy. W naturalny poniekąd sposób przez ostatnie dni byliśmy przykuci do ekranów z wiadomościami, oczekując na coraz to nowe informacje. Ale nie, tak nie można! Wyłączajmy radio, telewizor, wiadomości. Odłączmy się od niekończących się relacji „inwazji na żywo”. To nic nie daje ani jej ofiarom, ani nam. Nas tylko właśnie napędza, napina nasze ciało, wprowadza niepokój, wewnętrzne rozedrganie, niekończący się stres. Trzeba wręcz wynurzyć się z tego świata, dosłownie wynurzyć i zaczerpnąć ciszy – chwil wolnych od coraz to nowych wojennych informacji. Nie oznacza to, że mamy się nie interesować tym, co się dzieje – absolutnie nie. Wyznaczmy sobie po prostu czas na oglądanie informacji a pozostały czas starajmy się spędzić z bliskimi, na słuchaniu muzyki, spacerze czy robieniu czegoś przyjemnego.
  3. Nie pomożemy wszystkim. To jest jedna z pierwszych rzeczy jakiej nauczyłem się jako lekarz. Nie pomogę wszystkim; nie dotrę do wszystkich, nie rozwiążę wszystkich problemów. Muszę skupić się na tych, którym mogę pomóc tu i teraz, pomóc realnie. Pomagajmy mądrze na tyle na ile możemy i w ramach zorganizowanych struktur. Dla osób w kraju ogarniętym wojną wielką wartością jest pewnie i coś do jedzenia, i kawałek ubrania, każda materialna pomoc. Dla uchodźców wielką wartością jest i miejsce do noclegu, i ciepły posiłek, i dobre słowo. Liczy się każda pomoc udzielana w ramach zorganizowanych struktur. I nie możemy sobie zarzucać, że czegoś zrobiliśmy za mało, że nie uda się nam pomóc jeszcze kolejnym osobom itd. Nie pomożemy wszystkim, z tym trzeba się pogodzić licząc, że jeśli pomaga nas tylu to razem dotrzemy do jak największej ilości osób.
  4. Pomódl się jeśli wierzysz, nawet wtedy jak nie wierzysz. Przed laty jako świeżo upieczony lekarz sceptycznie podchodziłem i do obecności kapelanów w szpitalach i do „rozmodlenia się” niektórych pacjentów. Nic tak nie weryfikuje jednak jak życie. Właśnie życie, setki sytuacji z dyżurów, szpitala, pogotowia, pokazały mi jak ważne potrzeby spełnia obecność kapelana przy pacjencie, msza święta w szpitalnej kaplicy czy ten przysłowiowy różaniec trzymany w reku przez starszą osobę pod szpitalną kołdrą. Moc ukojenia, spokoju, siły jakie to przynosi są niewyobrażalne i nie zastąpi tego żaden lekarz, żadna pielęgniarka. To może być modlitwa, ale może być też chwila zadumy, czy medytacja. Coś co wyciszy nas umysł, będzie takim głębokim oddechem dla naszego umysłu.
  5. Dbajmy o siebie. Przyjmujcie leki tak jak zawsze; pilnujcie diety; nie usprawiedliwiajcie sięgania po papieros tą trudną sytuacją; nie sięgajcie po alkohol, żeby się rozluźnić. Jeśli coś się Wam dzieje co potencjalnie wiążecie ze stresem mówcie o tym lekarzom, piszcie. 3 marca jeden z moich pacjentów wysłał mi wiadomość z zapytaniem co robić – w związku z udzielaniem pomocy uchodźcom czuje się ciągle zdenerwowany, czuje kłucia w klatce piersiowej, co ma zrobić. Napisał jakie ma ciśnienie i akcję serca. To są takie momenty kiedy może być trudno nam poradzić sobie samemu. To są takie momenty kiedy może pomóc nam np. lek uspokajający. Tak. W takich chwilach nie możemy się tego bać takich rozwiązań, w takich chwilach to konieczność. Dbajcie o siebie; o swoje ciało, o swoje emocje, o swoje myśli. Mamy dla kogo żyć, dla kogo zmieniać ten świat, a po każdej zimie przychodzi wiosna, jak po każdej nocy nastaje dzień. Nie możecie płacić swoim zdrowiem za to co dzieje się na świecie, a jeśli chcecie choć trochę zmienić w tym świecie na lepsze, macie być zdrowi.

Trzymajcie się w tych trudnych momentach. Jesteśmy z Wami. Jeśli o coś chcielibyście zapytać, pytajcie – postaramy się pomóc.

Pokaż więcej powiązanych artykułów

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Sprawdź także

Szanujmy NFZ i to co mamy

Czas na odrobinę publicystyki. Jako lekarz miałem okazję pracować poza Polską. Jedna z wie…