Home Wiadomości Miłość – klucz do zdrowia serca

Miłość – klucz do zdrowia serca

Ok. Walentynki, Walentyki. Bez względu na to co myślimy o tym dniu, czy ulegamy magii ceremonii i cieszymy się chwilą, czy też uciekamy od niego, oczekując np. na dzień kobiet chociażby, czy też uważamy, że świętowanie akurat tego nie jest nam potrzebne, to jest ten dzień. I my z obowiązku redakcyjnego (tak troszeczkę), zajmując się sercem na co dzień, nie możemy w ten dzień milczeć.

W 2010 roku w USA wyhodowano prawie 200 milionów róż na sprzedaż z okazji dnia Św. Walentego.

Ale ponieważ w tamtym roku zaproponowaliśmy Wam tekst o zespole złamanego serca (zobacz tutaj), którego nazwa przewrotnie trochę wpisywała się w datę 14 lutego, w tym roku trochę na odwrót – mniej medycznie, za to bardziej filozoficznie.

Czy słyszeliście kiedyś o stanie koherencji?

Wspólnym mianownikiem wielu systemów medytacji, popularnych ostatnio technik mindfulness, jest wyciszenie ciała. To wyciszenie oznacza ogólnie rzecz ujmując uporządkowanie myśli, uwolnienie się od niepotrzebnych napięć i nerwów, uwolnienie się od niepotrzebnych presji i wszelkich złych myśli, które wpędzają nas w wir samonapędzających się „emocjonalnych” kul śniegowych, które przybrać mogą z czasem niebotyczne rozmiary, które później klinicznie przywlekają szaty depresji, zburzeń lękowych czy dysfunkcji społecznych.

Ale to uporządkowanie umysły niesie też ze sobą wyciszenie ciała. Dlaczego? Otóż medycyna dostrzega dwukierunkową relację między umysłem i ciałem. I jest tak, że choć nasze myśli mogą znajdować się poza obszarem naszej świadomości, to wciąż „pracują” w naszym ośrodkowym układzie nerwowym – uwalniają likier neurohormonalny, który może dosłownie sprzyjać osłabieniu odporności naszego organizmu i zwiększać ryzyko chorób sercowo-naczyniowych. Takimi klasycznymi już sytuacjami, w których kategorie negatywnych myśli czy sposobów myślenia można usystematyzować naukowo są depresja, zaburzenia lękowe czy osobowość typu D, z których każda zwiększa ryzyko nie tylko nowego incydentu sercowo-naczyniowego, ale generalnie wpływa negatywnie na rokowanie u pacjentów po przebytym incydencie. (O osobowości typu D pisaliśmy tutaj).

Od 2012 roku wytyczne Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego dotyczące prewencji sercowo-naczyniowej, wskazują na konieczność oceny pacjentów pod kątem m.in. cech osobowości typu D.

Z kolei wszystko co jest na przeciwstawnym kontinuum depresji, lęku czy negatywnych emocji, wpływa pozytywnie na stan organizmu. Ale, pod warunkiem, że jest trwałe, emocjonalnie dojrzałe i … utrzymuje swoją soczystość.

I tak właśnie miłość – w swojej fazie początkowej, emocjonalnej i fizycznej ekscytacji, to mikstura dopaminy, adrenaliny i noradrenaliny, co przejawia się potwierdzoną w rezonansie magnetycznym głowy aktywacją ośrodków szczęścia, tych samych które aktywują się u osób z zaburzeniami obsesyjno-kompulsywnymi (tak, tak; stąd się bierze powiedzenie, że „miłość jest ślepa”, kiedy zadurzeni w partnerze nie dostrzegamy jego wad, czy złych intencji). Tej fazie towarzyszą „motyle w brzuchu”, wypieki gorąca na twarzy, szybsze bicie serca i pożądanie.

Jeśli mamy szczęście ta faza przechodzi w fazę miłości-długotrwałej relacji, kiedy mikstura neurohormonalna jest tłem dla przywiązania, poczucia bezpieczeństwa, stabilizacji, punktu odniesienia dla naszej aktywności życiowej, planów i odważnych decyzji. Wówczas nasze ciało uodparnia się na pewien poziom hormonów szczęścia, które niosą czystą fizyczną ekscytację, ale poziom oksytocyny, wazopresyny, ale i dopaminy zapewnia nam warunki do tzw. well-being.

Wellbeing ma też swoje markery fizjologiczny, a jednym z nich jest właśnie stan koherencji. To sytuacja, kiedy spokojnemu oddechowi (przeponowemu, czyli wykonywanemu przy pełnym uwolnieniu brzucha), towarzyszy spokojna praca serca, która układa się w sinusoidę – z każdym wdechem akcja serca przyspiesza, i z każdym wydechem zwalnia. Takie zachowanie serca określane jako niemiarowość oddechowa (będące z resztą prostym elementem wstępnej oceny prawidłowości autonomicznej regulacji pracy serca) definiuje się jako zmienność rytmu serca i w swej najprostszej definicji oznacza różnicę między maksymalną średnią akcją serca w danej chwili na szczycie wdechu i minimalną średnią akcją serca w danej chwili na szczycie wydechu. U osób zdrowych ta różnica może sięgać nawet kilkudziesięciu uderzeń na minutę. U osób chorujących np. na niewydolność serca, ta różnica może być zerowa.

Zmienność rytmu serca oceniana przy wykorzystaniu analizy całodobowego rytmu serca jest nieinwazyjnym markerem pozwalającym na ocenę ryzyka nagłego zgonu sercowego u pacjentów z niewydolnością serca, po zawale mięśnia sercowego czy u pacjentów z chorobami onkologicznymi.

Taka sytuacja, kiedy przy danej częstości oddechów na minutę uruchamia się sinusoidalna akcja serca z maksymalnymi wartościami wychylenie góra/dół, jest określana stanem koherencji. To właśnie ta sytuacja jest wspólnym mianownikiem dla wszelkich technik relaksacyjnych, które immunizują nasz organizm w naszej rzeczywistości na następstwa przewlekłego stresu napięcia czy przepracowania.

Wracając do miłości, do głębokiej relacji i jej fizjologicznych komponentów. Są one na tyle istotne, że w przeszłości część badań wskazywała na to, że wsparcie jakie ma pacjent, m.in. wynikające z pozostawania w szeroko rozumianych relacjach, ma znaczenie protekcyjne dla przebiegu rehabilitacji i procesu zdrowienia po zawale serca czy bypasach. Z kolei w badaniu Stockholm Female Coronary Risk Study wykazano, że dla kobiet stres związany z nieuporządkowaną sytuacją w małżeństwie oraz stres związany z pracą, są czynnikiem zwiększającymi ryzyko kolejnego zawału mięśnia sercowego dwukrotnie.

Oczywiście bycie kochanym i kochanie, obdarzanie kogoś miłością i bycie obdarzanym tym darem, daje nam siłę do życia. Do mądrego życia, w którym znajdujemy miejsce na rozsądne, aktywne podejście do zdrowia i kontrolowanie modyfikowalnych czynników ryzyka chorób sercowo-naczyniowych jakimi są palenie tytoniu, nadciśnienie tętnicze, nieprawidłowa dieta, siedzący tryb życia i związane z nimi nieprawidłowe poziomy cholesterolu, glukozy (cukrzyca) czy masy ciała.

Tak jak napisaliśmy – w 2010 roku w USA wyhodowano  z okazji dnia Św. Walentego prawie 200 milionów róż. Czy to nie ciekawy przypadek, że przez naszą aortę przepływa przez całe nasze życie średnio właśnie prawie 200 milionów litrów krwi?

I tak oto od młodzieńczych uniesień, ekscytacji i fascynacji osadzonych w neuroprzekaźnikowych koktajlach, możemy dojść do sytuacji trwałej, głębokiej relacji, która z kolei daje fizjologiczne fundamenty pod zdrowie naszego serca.

Takich też relacji Wam życzymy z okazji Walentynek 2019!

I zapraszamy do regularnego odwiedzania Akademii Pacjenta!

Pokaż więcej powiązanych artykułów

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź także

II Forum Serce Pacjenta w Internecie

Polskie Towarzystwa Kardiologiczne ponownie organizuje II Forum – Serce Pacjenta. Jest to …